
Po bardzo szybkim wzroście produkcji pelletu w ostatnich latach po raz pierwszy obserwujemy faktyczne wyhamowanie. Obecnie doświadczamy fazy stagnacji, ale warto temu zjawisku uważniej się przyjrzeć. Ta stagnacja jest bowiem bardziej specyficzna dla Europy – lidera w produkcji i konsumpcji pelletu na świecie.
PRODUKCJA
Rozwój globalnej produkcji pelletu w ostatnich 20 latach jest naprawdę imponujący (wykres 1). W całej Azji produkcja pelletu rośnie obecnie dość znacząco. Trend jest wyraźny, nawet jeśli na wykresie nie uwzględniamy Chin, ponieważ wielkość ich produkcji można pokazać jedynie szacunkowo z powodu braku wiarygodnych danych. Prawdopodobnie Chiny produkują połowę tego, co reszta świata, ale nie znamy dokładnych statystyk. Tylko nasi koledzy w Chinach faktycznie wiedzą, ile pelletu produkują. Jeśli spojrzeć bardziej ogólnie (wykres 2), staje się jasne, że największym regionalnym producentem pelletu nadal jest Europa, a następnie Ameryka Północna, jednak Azja znacznie nadrobiła zaległości. Największym krajem produkującym obecnie pellet (pomijając Chiny) są Stany Zjednoczone, które wytwarzają ponad 10 mln ton pelletu rocznie (wykres 3). Kolejnym liderem jest Wietnam, który jeszcze w 2022 r. produkował mniej niż 3 mln ton, a już w 2024 r. wynik ten uległ podwojeniu – do 6 mln ton rocznie. Tym samym Wietnam wyprzedził Niemcy, które pomimo wzrostów utrzymują się w granicy bliskiej 4 mln ton rocznie. Dalej są Kanada, Francja, Polska, Austria, Litwa i Szwecja, produkujące mniej więcej 1,5–2 mln ton pelletu rocznie. Na kolejnym miejscu plasuje się Malezja, gdzie sytuacja – podobnie jak w Wietnamie – jest bardzo dynamiczna. Do czasu globalnej pandemii Malezja produkowała ok. 500 tys. ton pelletu, by w 2024 r. osiągnąć już 1,5 mln ton.
Cały artykuł przeczytasz w „Przemysł Drzewny” nr 1/2026