
Plantacje leśne stają się ważną alternatywą w dostawach surowca drzewnego. Są też odpowiedzią na wołanie o zmniejszenie intensywności pozyskania drewna w lasach naturalnych. Doświadczenia w zakresie ich zakładania i doboru gatunków zebrała w ostatnich czterech dekadach Malezja. Przywiozłam z niej kilka cennych lekcji.
Jeden z uczestników programu leśnego, w którym miałam okazję wziąć udział w listopadzie razem z innymi dziennikarzami z różnych stron świata, powiedział, że zna tylko jedną polską firmę – CD Project, bo namiętnie gra w Wiedźmina. Czy las w Polsce wygląda jak w krainie wiedźmina? Świerki pokrywające góry, powyginane ze starości dęby, pokryte żółtymi liśćmi ścieżki wśród buków? Poniekąd tak, ale mamy w większości lasy sosnowe, wyglądające jak malezyjskie plantacje z prostymi jak słupy pniami o identycznej średnicy, poustawiane równo w rzędach. U nas są to lasy – u nich plantacje. W ramach programu zwiedziliśmy m.in. jedną z nich
NIE TYLKO PALMY
Jeśli nigdy nie byliście w tamtej części świata, albo kojarzycie jedynie turystyczne plaże na Borneo lub ciągnące się kilometrami palmy wzdłuż autostrady od lotniska do centrum Kuala Lumpur, to łatwo możecie ulec stereotypowym obrazkom, że Malezja to wykarczowane lasy tropikalne, pozbawione domu goryle i wielkie obszary upraw na rzecz oleju palmowego. Owszem, jest w tym ziarno prawdy, bo tak było jeszcze dwie dekady temu. Podobnie zresztą jak w Polsce angielscy licencjobiorcy karczowali sto lat temu Puszczę Białowieską, wybijając przy tym populację żubra. Świat się jednak zmienił i zmieniła się Malezja. Kraj ten ma powierzchnię i liczbę ludności porównywalną z Polską. Lasy stanowią aż 55% jej powierzchni lądowej, z czego większość to tropikalne lasy deszczowe, w tym jeden z najstarszych na świecie, Taman Negara, którego wiek określa się na 130 mln lat. Jest on objęty parkiem narodowym, których w Malezji jest wiele. Zostały założone i objęte restrykcyjnym prawem jeszcze w czasach brytyjskiego kolonializmu, który trwał w Malezji do lat 60. XX w. Wpływ brytyjskiego prawa, systemu, kultury i architektury widać tu na każdym kroku, co powoduje, że zrównywanie krajów ASEAN (Azji Południowo-Wschodniej) z Chinami jest pomyłką na miarę łączenia Polski z Rosją. To zupełnie inne światy, inne kultury i inne podejście do gospodarki.
Cały artykuł przeczytasz w „Przemysł Drzewny” nr 1/2026