
To ciekawe, że kraje, które mają największą lesistość, są największymi promotorami drewna. Wydawałoby się, że nie trzeba promować tego, czego ma się pod dostatkiem. Jaki jest zatem cel promocji drewna? Niech pokażą to przykłady krajów skandynawskich, Niemiec czy Austrii.
Aż 76% powierzchni Finlandii stanowią lasy. Nic więc dziwnego, że krajobraz zielonych koron drzew jest naturalnym widokiem dla każdego Fina. W kraju, gdzie pozyskuje się ok. 30 mln m3 drewna, niemal każdy ma w rodzinie kogoś, kto żyje z plonów leśnych czy produkcji drzewnej. Czy w takim miejscu konieczna jest jeszcze promocja drewna?
SKANDYNAWOWIE BUDUJĄ NAJWIĘCEJ
Analizując udział procentowy, Norwegowie są liderami w wykorzystaniu drewna, zarówno w budownictwie ogółem (aż 50%), jak i w budynkach mieszkalnych (41%). Na drugim miejscu są Szwedzi, w przypadku których wskaźniki te wynoszą odpowiednio 40% i 35%. W Finlandii proporcje są nieco gorsze dla budownictwa mieszkaniowego – 39% i 30%. Oznacza to jednak, że w Finlandii nadal co trzeci dom wybudowany jest w technologii drewnianej. To fantastyczny wynik, patrząc np. na inne bogate kraje europejskie, gdzie udział drewna w budownictwie to zaledwie 8% (Niemcy) czy nawet 4% (Francja). Można by wyciągnąć szybki wniosek – lesistość Francji i Niemiec jest dwukrotnie niższa niż w krajach skandynawskich (30–32%), więc i popularność budownictwa drewnianego jest mniejsza. Owszem, ale już zasobność na pniu w Niemczech jest znacznie wyższa. W przypadku Finlandii jest to 109 m3 /ha, Szwecji 131 m3 /ha, a Niemiec aż 321 m3 / ha. Można jeszcze wspomnieć tu o Polsce, gdzie zasobność jest również bardzo wysoka (290 m3 /ha) przy jednocześnie bardzo niskim wskaźniku wykorzystania drewna w budownictwie mieszkaniowym (2%).
Cały artykuł przeczytasz w „Przemysł Drzewny” nr 4/2024