
Dziś największą przewagą IKEA nie jest skala zakupów, ale sposób zarządzania zmianą. Firma, która przez trzy dekady zmieniała polskie meblarstwo, sama musiała zmienić się jeszcze bardziej.
Trudno znaleźć w Polsce producenta mebli, który w ciągu ostatnich trzydziestu lat nie zetknął się z wymaganiami IKEA. Dla setek firm szwedzki koncern był nie tylko jednym z największych klientów, ale także swoistym uniwersytetem zarządzania produkcją. To IKEA przyspieszyła profesjonalizację znacznej części polskiego przemysłu meblarskiego. Wymagała wdrażania systemów jakości, kontroli procesów, terminowości dostaw, ograniczania emisji LZO, certyfikacji odpowiedzialnego pochodzenia drewna FSC, a także coraz wyższych standardów dotyczących bezpieczeństwa pracy i odpowiedzialności społecznej. Dla wielu polskich przedsiębiorstw współpraca z IKEA była momentem przejścia od rodzinnej manufaktury do nowoczesnego zakładu przemysłowego. Dziś jednak sytuacja jest inna. Polska branża meblarska jest jednym z największych eksporterów mebli na świecie. Wiele firm, które zaczynały jako dostawcy IKEA, stało się samodzielnymi globalnymi graczami. Czy IKEA nadal jest potrzebna polskiemu meblarstwu?
IKEA przestała być tylko firmą meblową
IKEA przez prawie osiemdziesiąt lat budowała swoją pozycję dzięki bardzo prostemu, ale niezwykle skutecznemu modelowi biznesowemu. Klient przyjeżdżał do dużego, niebiesko-żółtego sklepu na obrzeżach miasta, przechodził przez zaprojektowaną ścieżkę zakupową, wybierał produkt, zabierał płaską paczkę do samochodu i sam montował mebel w domu. Ten model zmienił światową produkcję i sprzedaż mebli.
Cały artykuł przeczytasz w „Przemysł Drzewny” nr 3/2026
